Breaking News
Opowiadania
Star Wars
StarForce 2010
JEDI CON 2008 Duesseldorf
Battlestar Galactica
Dagobah 2007
Galeria
Ksiega gosci
JEDI CON 2008 Duesseldorf


Była 4.15 21 marca 2008.
Ciemności przeszył dżwięk alarmu, telefonu komórkowego. Za kilka godzin z Warszawy odlatywał samolot do Duesseldorfu. Śnieg za oknem i minusowa temperatura nie dopingowała do wyjscia z ciepłego łóżka ale obowiązki wzywały.  Wszak kolejnego Jedi-Conu może juz nie być.
Droga do Warszawy  z Częstochowy trwała ponad 2 godziny. Jeszcze tylko spotkanie z Miagim, szybki check-in i jesteśmy na pokładzie samolotu.
Lot  nie trwał zbyt długo i około 11 meldujemy się na lotnisku w Duesseldofie. Pogoda do bani ale hotel jest połaczony z lotniskiem więc nie tracą czasu kierujemy się do jego bram i zastajemy fantastyczny widok




Tak tak to kolejka do konwentowej rejestracji.
Planowo pierwsze atrakcję miały rozpocząć się około godziny 12 ale konwent już trwał w najlepsze.



Kolejka była  spora ale wszystko szło sprawnie i po kilkunastu minutach z identyfikatorami w ręku wkroczyliśmy do środka.
Konwent był podzielony na kilka oddzielnym obszarów, gdzie toczyło się życie towarzyskie, rozdawano autografy, można było coś przekąsić, zobaczyć fanarty, kupić co nieco itp.

Poniżej główny Junkyard konwentu - czyli mydło i powidło;-)



Powyżej targu usytuowało się małe muzeum SW, gdzie prezentowano całe mnóstwo fantastycznego stuff'u















Ilość wystawionych eksponatów budziła respekt tak samo jak respekt budziły odbywające sie w innej części konwentu prezentacje niemieckich grup fanowskich - m.in.  501st German Garrison, Rebel Legion, Project Saber, Sith Lords, Krayat Dragons, RD-D2 Builders ect.
Poniżej możcie podziwiać kuszt chłopaków z RD-D2 Builders.





Pierwszym punktem programu, który wydał sie interesujący był panel z Duncanem Jenkinsem, przyjacielem Steve'a Sansweet'a oraz zagorzałym kolekcjonerem wszelkich dziwnych, szalonych, śmiesznych, czasem naprawdę zakręconych rzeczy  tak licencjonowanych jak i tych szarostrefowych.
W ciągu prawie godziny Duncan zaprezentował całą masę skanów jego kolekcji, wraz z krótkimi komentarzami do każdego obrazka - mieliśmy więc i gwiezdnowojenne prosiaki, papier toaletowy, roboty jako teksańscy sprzedawcy samochodów, naklejki na zderzaki, reklame Mitsubishi, lekko zdziwionego C3PO jako dystrybutor taśmy klejącej i wiele innych wspaniałych rzeczy.







Pierwszy dzień konwentu to rónież pierwsze panele z aktorami oraz oficjalne otwarcie konwentu. Otwarcie miało kilka etapów - pierwszym z nich było przedstawienie nawiązujące do wyższości Star Wars nad Star Trekiem;-)  Póżniej nastąpiło oficjalnie otwarcie wraz z przedstawieniem gości konwentu - każdy z nich miał swoje pięć minut by zaprezentować formułkę o "The best  Star Wars convection around the world".  Po tych wszystkich oficjalnych, dyplomatycznych powitanaich nastapił główny Gwóźdź programu czyli panel ze Steve'em Sansweet'em. Oczywiście Steve mówił o wszystkim co dzieje się aktualnie w całej machinie Lucas'a - czyli nowych serialach (aktorskim i animowanym), grach, planach na przyszłość oraz o usystematyzowaniu konwentów. Ideą, która ma być docelową jest organizowanie Celebration każdorazowo w innym zakątku świata - jak wszyscy wiemy tegoroczne jest w Japonii. Ze słów Lucasa można było wywnioskować, że takie regionalne spotkania będą zastąpione jednym dużym dla całej Europy - jak to miało miejsce rok temu w Londynie - jaka będzie rzeczywistość - czas pokaże.
Pierwszy dzień zakończył się  długą i "męczącą" dyskusją z Miagim w pokoju hotelowym.

Drugi dzień konwentu rozpoczęły prezentacje dwóch grup fanów - Rebel Legionu i niemieckego garnizonu Legion 501st. 


W tym samym czasie aktorzy pozowali do zdjęć z fanami w sali R2D2 Builders za jedyne 10€;-) Oczywiście najbardziej tłoczno znów było w części handlowo-pokazowej. My skupiliśmy się na pogadankach z aktorami oraz na wizycie w centrum Duesseldorfu w słynnym browarze i jeszcze bardziej słynnym piwie, warzonym w piwnicach tegoż browaru. Piwo do szklanek rozlewane jest z dębowych beczek, w których jest warzone.


Wieczór to Star Wars Saturday Fever, na które złożyły sie kilka oddzielnych punktów - niestsy prowadzący ten "show" robił wszystko by zepsuc widowisko - żenujący sposób prowadzenia, język niemiecki, który niestety był jedynym słusznym językiem oraz chaos na scenie nie wróżyło dobrze. Jednak na przekór wszystkiemu, cała wieczór uratowały dwie grupy fanów - AT-A-Team z chodzącą repliką ATAT oraz The Sarlacc Survivors, którzy dali niesamowity koncert coverów znanych zespołów. Koncert jest juz dostępny na youtube;-)


Bez echa przeszły natomiast inne punkty programu, w których panował chaos, niezrozumienie i brak przygotowania prowadzących.


Dla nas, wieczór nie skończył się  bynajmniej na ostatnim oficjalnym punkcie imprezy - juz bedą w pokoju, w bardziej nieformalnej atmosferze do 4 rano, przełamywaliśmy lody z grupą niemieckich fanów. 

Niedziela a zarazem ostatni dzień programu to panel ze Stevem, później prywatna audiencja;-), czas na zakupy, ostatnie rozmowy z fanami oraz oficjalne zakonczenie imprezy po którym, biegiem skierowaliśmy się na lotnisko by samolotem wrócić późnym wieczorem do kraju. Mnie jeszcze czekała droga powrotna samochodem do Częstochowy więc swoją podróź  zakończyłem koło północy.

Podsumowanie bedzie krótkie i treściwe - fantastyczni ludzi, fantastyczni goście troche mnie fantastyczni organizatorzy, którzy nie ustrzegli sie potknięć, których można było uniknąć.

Kontakt
GG 2347110
e-mail bizonas@go2.pl
Dzisiaj stronę odwiedziło już 11 odwiedzający (19 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=